12.ŻE NA DA

-Tosia! Jesteś tam? Zamówiłem pizze!- Wypakowując zakupy i zagrzewając pizzę w piekarniku, Tomek nie wiedział, że ten wieczór nie skończy się tak, jak sobie to zaplanował, ale nie było już odwrotu. Jeśli nie zapytałabym wprost, nigdy nie rozwiązałabym tej zagadki. On znał prawdę lepiej niż te wszystkie tabloidy i paparazzi. 

-...hej. Strasznie zgłodniałam. Chyba zjadłam już wszystko co zostawiłeś z lodówce. Od razu widać, że mieszka tu samotny facet.-Taki żarcik z mojej strony, na rozluźnienie atmosfery przed jej ponownym spięciem. Miało być zabawnie, wyszło jak zawsze. Widziałam, jak z trudem przełykał ślinę na raz nabierając powietrza, by powstrzymać kumulujący się w ustach słowotok. Chyba muszę to sprostować-Taki żarcik.

-...he he no co zrobić, taki los. Rozłożysz talerze? Są w górnej półce nad zlewem.

-Jasne, już to dzisiaj ogarnęłam. Chyba znam każdy zakątek tego mieszkania. Nie żebym była jakąś świruską, ale wiesz, trochę mi się nudziło więc tak sobie wyjadałam resztki, oglądałam zdjęcia, sam wiesz jak to jest. 

-Mogę się domyślić. Moja narzeczona...-pauza trwała zdecydowanie za długo, tak jakby chciał coś jeszcze dodać, ale nie bardzo miał na to ochotę.-...też wiedziała o naszym mieszkaniu więcej niż mógłbym sobie wyobrazić. Kiedy w czasie ciąży przesiadywała całymi dniami w domu, odkrywała ślady butów na sufitach i tajemnicze rzeczy pozostawione przez poprzednich właścicieli.-Powoli opowieść o przeszłości zaczęła go pochłaniać w całości. Wzrok wbity gdzieś w przestrzeń, jakby nieobecny, jakby szklany, jak te okna zalane deszczem. Delektował się wspomnieniem, jakby przeżywając je na nowo. Smutek i radość naprzemiennie schodziły i wchodziły na jego twarz, zabijając siebie nawzajem. To było całkiem dziwne. Mój podwórkowy język nie bardzo umiał to coś nazwać. Jakby dwie drużyny kibicujące przeciwnikowi, a zarazem dające z siebie 100% by tylko wygrać mecz. 
-Twoja narzeczona i córka. Właściwie co się z nimi stało?-Dobra jesteś Tośka. A przez chwilę myślałam, że pojawiła się w tobie jakaś empatia i dusza poetki. Weź ty się puknij w głowę. Ż E N A D A ! -Widziałam zdjęcia na górze i akt urodzenia. Swoją drogą to dziwne, ale mam urodziny w tym samym dniu co pańska córka. Co za zbieg okoliczności, no nie? No to jak to było z tą pana rodziną? Dlaczego nie ma ich teraz tutaj z ...tobą?

*

-Przesiedzieliśmy pół nocy ledwo przełykając pizzę, która tym razem nie smakowała tak dobrze jak zazwyczaj. Jakoś wcale nie byłam już głodna, po tym co słyszałam. Każde słowo rozdzierało mnie od
środka i bałam się sobie wyobrazić, co musiał czuć Tomek. Gdyby to chodziło tylko o śmierć jego rodziny, tak jak pisały o tam szmatławce. W pewnym momencie strata stałaby się bardziej znośna
choć rana nigdy by się prawidłowo nie zrosła. Jednak to co usłyszałam, uświadomiło mi, że tylko część tej historii, którą wyczytałam w internecie, była prawdziwa. Po 18 latach udręki, ojciec Tomka zrozumiał, że postąpił źle, widząc cierpienie swojego syna i przyznał mi się do tego co zrobił. Nie mógł już dłużej tego dusić w sobie. Parę dni temu, w dniu rocznicy śmierci rodziny Tomka, wyznał, że z tylko jedna z nich umarła. Jego narzeczona Marta. Córka przeżyła i byłą w jak najlepszym stanie. Ojciec Tomka, jako że był szanowanym mężczyzną, użył swoich znajomości i pieniędzy by ukryć fakt, iż jego wnuczka przetrwała poród i oddał ją do okna życia parę godzin po narodzinach. Tłumaczył Tomkowi, że nie chciał by syn niszczył sobie karierę jaka go czekała. Miał wtedy tylko 16 lat mimo tego, że już dawno się usamodzielnił i zawsze wiedział czego chciał od życia, a pieniądze, które dawała mu piłka pozwoliły mu na wyprowadzę z domu i utrzymanie siebie jak i Marty oraz ich nienarodzonej córeczki. 

-Czy w jakiś sposób utożsamiłaś się z Tomkiem?

-Tak! Zabrali mu rodzinę bez jego zgody, tak samo jak zrobiono to mi.

Comments

Popular Posts