1.CHCĘ BYĆ KOBIETĄ!

     Typowo. Mój ojciec bardzo chciał mieć syna, ale mu nie wyszło, a że po śmieci mojej matki nie związał się z inną kobietą, to niestety nie było na kogo zrzucić obowiązku budowania z nim więzi na zasadzie "ojciec - syn". Nie nie nie, nie myślcie sobie, że się pomyliłam. Nie mówię tutaj o relacji "ojciec - córka", ale właśnie "ojciec - syn". Tak naprawdę to częściej ludzie widząc naszą rodzinkę razem, mówią do mojego ojca: -To twój syn? Wykapany tata! Całe podwórko ma ze mnie niezły ubaw. Nie raz siadają z popcornem i puszkami Coca coli na ławce przed moją klatką, wiedząc, że jak tylko będę zbierać się na trening, wszyscy sąsiedzi będą podpytywać kiedy znajdę sobie dziewczynę! Serio!?!? Jakby tego było mało już nikt nie woła mnie po imieniu. Zawsze tylko: 


-Antek!!! Staniesz na bramce? Brakuje nam zawodnika!


... albo: 


-Tosiek! Idziesz dzisiaj z nami na podryw? Przyjadą kuzynki Olka! - kurcze blade no, ile można!? No właśnie, ile tak można?! 

      Trenuję piłę nożną odkąd pamiętam. Pięć treningów tygodniowo plus mecze wyjazdowe, ale tak na moje oko to ciągle gram jak baba. Ostatnio zaliczyłam taką glebę przy okazji nie trafiając w piłę, że ojciec po raz pierwszy krzyknął: To moja córka! Żałowałam, że nie trafiłam twarzą w kałużę, tylko tyłkiem. Przynajmniej nikt nie musiałby widzieć mojego upokorzenia. Mogłabym udawać, że bawię się w chowanego jak małe dzieci, które zakrywając twarz dłońmi, sądzą, że ich nie widać.

           Pogubiłam się w tym wszystkim. Próby postawienia na swoim nigdy nie dochodzą do skutku. Ja chyba nie mam takiej siły przebicia. Poza tym, serce mam za miękkie. Jak na babę przystało rzecz jasna. Szkoda mi taty. Kto inny będzie spędzał z nim te męskie wieczorki przy butelce Piccollo, bo przecież mimo, iż ma mnie za faceta, to na piwo mi nie pozwala! I gdzie tu w tym wszystkim spójność, ja się pytam? Gdzie?! No dobra, tak szczerze to nawet nie przepadam za piwem, no ale żebym lampki wina nie mogła się swobodnie napić oglądając finał Mistrzostw Świata?! To już gruba przesada! Mój staruszek nie bardzo przyjmuje sprzeciw, ale nie ma co się dziwić. Nie ma doświadczenia z kobietami. Szczerze mówiąc to Olek i cała banda wiedzą więcej niż on, widać kuzynki zrobiły swoją robotę na piątkę z plusem. W prawdzie rzadko, ale jednak, udaje mi się zaprosić kumpli by troszkę mnie odciążyli, czasami jakiś wujek wpadnie, dziadek, koleżanka z pracy... Spokojnie, ojciec wszystkie spławia. Marzyło mi się z kimś go zeswatać, no ale cóż, nadzieja matką głupich. 
      Tak na marginesie, jakbyście nie ogarneli. Nazywam się Antonina, po prababce. Miało być tak ładnie, dziewczęco, ale zamiast Antosieńki wyszedł Tosiulek i największy kibic piłki nożnej, zaraz po moim ojcu ma się rozumieć.

      Od czasu do czasu te nasze rytuały sprawiają mi przyjemność, przyznaję. Chociaż wtedy wydaje mi się, że jestem dla niego ważna. Czasami zapyta co tam w szkole i mimo, że wiem, że to takie pytanie śmieć, to w sumie chętnie odpowiadam. Wydaje się słuchać. Tylko wtedy, gdy pyta: 


-Antek, a kim ty chcesz właściwie być? - staram się nie odpowiadać, bo wiadomo, żaden stary od swojego „syna” nie chce usłyszeć: 


-Tato, chcę być KOBIETĄ! - to tak jakbym miała udowadniać coś, co ani trochę nie jest bliskie prawdy. 

      Więc gdy ojciec się mnie pyta, nie ma co odpowiadać. Wystarczy wskazać na koszulkę z napisem Lewandowski i uśmiechnąć się w stylu „Nie wierzę, że pytasz tato!”. Tak to już u nas wygląda. Szczerością nie grzeszymy, przynajmniej nie ja.

Comments

Popular Posts